Jak wypoziomować sufit w mieszkaniu z „wielkiej płyty”?
24 sierpnia 2020

Przez ostatnie dwadzieścia lat bardzo wzrosły w Polsce wymagania dotyczące standardu wykończenia mieszkań. To, co nie przeszkadzało osobom mieszkającym w budowanych w latach siedemdziesiątych czy osiemdziesiątych domach z prefabrykowanych elementów wielkopłytowych, jest dla nowych właścicieli, trudne do przyjęcia.

Budownictwo wielkopłytowe miało przyspieszyć budowę mieszkań i poprawić ich jakość. Patrząc na obecnie budowane domy wielorodzinne wyraźnie widać, że było raczej odwrotnie, nie tylko z powodu braku nowoczesnych materiałów wykończeniowych oraz dobrych wykonawców.

O marnej jakości budowanych wtedy mieszkań najbardziej przekonują się osoby, które teraz kupują mieszkania w takich kilkudziesięcioletnich blokach. W trakcie ich remontu szybko się okazuje, że większość ścian nie trzyma pionu i nie ma między nimi kątów prostych. Podobnie jest z sufitami, które nie są poziome (Fot. 1). I nie chodzi tu wcale o nierówności wynikające z ugięć stropów. Dla przykładu: po wyburzeniu ściany działowej między dwiema niewielkimi sypialniami okazało się, że sufity w nich nie były na jednym poziomie (Fot. 2). Różnica wynosiła prawie 3 cm, co z budowlanego punktu widzenia wydaje się wręcz nieprawdopodobne, jako że oba pokoje przykryte są jednym stropem.

Fot. 1 – Podczas wykonywania nowej ściany działowej z płyt g-k okazało się, że nad pokojem dziennym strop jest na środkowej ścianie nośnej podparty o 3 cm niżej niż na zewnętrznej
Fot. 2 – Dopiero po wyburzeniu ściany działowej między dwoma niewielkimi pokojami zobaczono, że sufity w nich są na różnych poziomach, różniących się od siebie o prawie 3 cm

SUFITY W JEDNYM POZIOMIE

Nie dziwi więc, że nowi właściciele tego mieszkania postanowili, że jednak będą mieć w nim wszystkie ściany pionowe i do siebie prostopadłe. Realizacja tego była o tyle łatwa, że – z powodu wprowadzonych zmian funkcjonalnych – sporo „krzywych” ścian działowych zostało wyburzonych, a nowe wymurowano w innych miejscach, już prostopadle do nośnych.

Podobną decyzję podjęli oni w sprawie sufitów – w całym mieszkaniu mają być na jednym poziomie, mimo że przy ich „wyrównywaniu” zmniejszą się nieco wysokości poszczególnych pomieszczeń.

Do wypoziomowania sufitów postanowiono – z kilku powodów – użyć płyt gipsowo-kartonowych. Po pierwsze dlatego, że odchyłki od poziomu wynosiły w niektórych miejscach nawet 4 cm i niwelowanie ich na mokro za pomocą na przykład tynku gipsowego mogło się po prostu nie udać. Po drugie – istniejący pocieniony tynk cementowo-wapienny mógł po tylu latach nie mieć odpowiedniej przyczepności do prefabrykowanych płyt stropowych i odspoić się od nich wraz z nowym. W końcu po trzecie – wykonanie na suficie nowych i do tego pogrubionych w wielu miejscach mokrych tynków, oznaczało wprowadzenie do remontowanego mieszkania sporej ilości wilgoci technologicznej, co mogłoby opóźnić prowadzenie dalszych prac remontowych i wykończeniowych.

Zastosowanie płyt g-k do wyrównania sufitów było więc decyzją słuszną, co wcale nie znaczy, że łatwą w wykonaniu, nawet w takim miejscu, jak niewielki przedpokój przy drzwiach wejściowych. Po przycięciu na odpowiedni wymiar, na każdą płytę nakładano dość grube placki z zaprawy klejowej (Fot. 3), a następnie – w kilka osób – przyklejano ją do sufitu (Fot. 4). Oczywiście tynk na stropie został najpierw oczyszczony z farby i starannie zagruntowany.

Fot. 3 – Na płytę przyciętą do wymiarów sufitu korytarza najpierw nałożono kilkanaście dość grubych placków z zaprawy klejowej
Fot. 4 – Następnie – w trzy osoby – płytę przyciśnięto do starego sufitu, przekładając przez zrobiony w niej otwór przewód do oświetlenia

Teraz trzeba było płytę wypoziomować za pomocą długiej poziomnicy, przez ostrożne jej dociskanie i pobijanie dłonią (Fot. 5).

Gdy płyta – ciągle podtrzymywana – była już idealnie poziomo, wiercono przez nią otwory w stropie o średnicy 4 mm (Fot. 6).

Fot. 5 – Płytę dociśniętą do sufitu starannie wypoziomowano za pomocą długiej, metalowej poziomnicy
Fot. 6 – Przez poziomą płytę, ciągle ją podtrzymując, wiercono otwory na wkręty z plastikowymi kołkami

Następnie wkładano w nie długi wkręt z plastikowym kołkiem i delikatnie dokręcano go za pomocą elektrycznego wkrętaka tak, by nie zmienić położenia płyty (Fot. 7). Pod łebki wkrętów dawano metalowe podkładki, by powiększać miejsca podtrzymywania płyt.

Zamocowane w stropie wkręty, które rozmieszczano co 30-40 cm, miały w dużej mierze charakter montażowy, gdyż po związaniu zaprawy klejowej, to ona przede wszystkim będzie odpowiadać za stabilne i poziome położenie płyt g-k (Fot. 8).

Fot. 7 – By lepiej podtrzymywały płytę do czasu związania zaprawy klejowej pod główki wkrętów podłożono metalowe podkładki
Fot. 8 – Nowy sufit w korytarzu po pomalowaniu – jest teraz nie tylko poziomy, ale i prostopadły do wypionowanych tynków ścian

Po zamocowaniu płyt g-k do stropu w całym mieszkaniu (Fot. 9), ich styki zaszpachlowano z użyciem taśm zbrojących (Fot. 10), a następnie zaciągnięto sufity cienką warstwą gładzi gipsowej. Po przeszlifowaniu, odpyleniu i zagruntowaniu powierzchni płyt, sufity – już teraz znajdujące się w całym mieszkaniu na jednym poziomie – pomalowano dwukrotnie satynową farbą lateksową.

Fot. 9 – Okazało się, że aby cały sufit był na jednym poziomie trzeba było płyty g-k przymocować do stropów we wszystkich pomieszczeniach w mieszkaniu, łącznie z łazienką
Fot. 10 – W porównaniu z pracami, związanymi z mocowaniem płyt g-k na całym suficie, szpachlowanie ich styków oraz zaciągnięcie całej powierzchni gładzią gipsową było już całkiem proste
Zobacz także
Fot. Vaillant
Wszystkie urządzenia grzewcze trzeba okresowo serwisować. Dotyczy to oczywiście także powietrznych pomp ciepła....
Drzwi zewnętrzne pełnią kilka ważnych funkcji. Nie tylko zabezpieczają dom przed włamaniem, lecz także chronią...
Większość osób budujących dom nawet nie bierze pod uwagę tego, że niektóre z tradycyjnych okien mogą...
Gdy na parterze domu zaprojektowano duże, sięgające od podłogi do sufitu okna, to w otworach na nie...