Czy warto instalować gruntowy wymiennik ciepła?

KOSZTY I KORZYŚCI

Koszty wykonania zależą przede wszystkim od długości wymiennika i rodzaju zastosowanych materiałów. Rury ułożone w gruncie i w budynku, obudowa oraz ocieplenie i wygłuszenie tych ostatnich, przepustnica, sterownik, kominek w ogrodzie to wraz z robocizną koszt około 4-5 tysięcy złotych.

Zyski z wymiennika są przez jednych oceniane na kilkaset złotych, a innych – nawet na kilka tysięcy rocznie?! Te ostatnie to oczywiście bzdura, ale nawet te pierwsze są wątpliwe.

Już z tego prostego zestawienia widać, że inwestycja pod względem ekonomicznym jest raczej wątpliwa, a to jeszcze nie wszystko z czym możemy mieć problem.

SPRAWDZONE W PRAKTYCE

Znajomy inwestor uwierzył w ideę gruntowego wymiennika ciepła i zastosował go w swoim domu. Uznał, że skoro zdecydował się na wentylację mechaniczną z odzyskiem ciepła (wtedy, gdy budował dom jednorodzinny była ona jeszcze bardzo rzadko stosowana), to warto ją zrobić pełnym wariancie. Szybko się jednak przekonał, że lepsze jest wrogiem dobrego. O ile bowiem wentylacja mechaniczna sprawdziła się znakomicie, to z wymiennika gruntowego nie było praktycznie żadnego pożytku, a jedynie same kłopoty.

Na początku wszystko wyglądało dobrze. Poziom wód gruntowych na działce był w czasie budowy domu 1,5 m poniżej terenu, nie było więc kłopotów z ułożeniem rury. Wprawdzie według badań geotechnicznych bywał czasami wyższy, ale nasz inwestor po pierwsze wiedział, że grunt nawodniony lepiej utrzymuje temperaturę niż suchy, a po drugie uważał, że szczelnie, na gumowe uszczelki ułożone rury na pewno nie dopuszczą do żadnych przecieków.

Czerpnia powietrza w ogrodzie wykonana z pionowej rury została połączona z główną rurą wymiennika za pomocą trójnika (Rys. 4). Inwestor uznał, mimo wątpliwości instalatora, że dobrze będzie pozostawić trójnik niezamknięty od spodu, bo wtedy skropliny z głównej rury wymiennika będą mogły wpływać bezpośrednio do gruntu. Niestety, jeszcze przed podłączeniem wymiennika do instalacji okazało się, że w trójniku stoi woda – wystarczyło parę deszczowych dni, by poziom wód gruntowych się podniósł. Trzeba więc było odkopać i wyjąć rury, aby można było na spód trójnika założyć szczelną pokrywę.

Rys. 4. Jeśli na działce są grunty spoiste wysadziny mrozowe mogą doprowadzić do rozszczelnienia rury wymiennika i zalania go przez wody gruntowe

Przez pierwsze dwa lata wyglądało, że wszystko jest dobrze. Tymczasem przyszła zima z dużymi mrozami, które trzymały przez kilka tygodni, a na wiosnę domownicy zauważyli, że z wentylatorem nawiewnym w centrali wentylacyjnej coś jest nie tak – mieli wrażenie, że się męczy i szumi głośniej niż zwykle. Aż w końcu padł. Nie przejęli się tym jednak bardzo, bo w końcu urządzenia mają to do siebie, że się czasem psują. Jego wymiana trochę trwała, bo wentylator trzeba było ściągać z zagranicy, więc w tym czasie w domu była tylko wentylacja wywiewna (drugi wentylator działał bez zarzutu), a zatem nie było tak źle.

Inwestora coś jednak tknęło i po zdjęciu daszka zajrzał do czerpni wymiennika gruntowego. Okazało się, że jej dolna część, aż do górnej krawędzi trójnika wypełniona jest wodą! Po prostu ruchy zamarzającego i odmarzającego gliniastego gruntu rozszczelniły rurę wymiennika na połączeniach poszczególnych odcinków i woda gruntowa zaczęła do niego przeciekać. Biedny wentylator musiał się nieźle nawysilać, by podciągnąć wodę aż do momentu, kiedy przez czerpnię dostało się trochę powietrza. Potem woda opadała i wszystko zaczynało się od nowa. Nie wiadomo, ile czasu się tak męczył, ale nadszedł taki moment, w którym się poddał, czyli spalił mu się wirnik.

Wtedy się poddał się także inwestor i ustawił sterownik tak, że przepustnica zamknęła wymiennik na zawsze i centrala wentylacyjna, już z nowym wentylatorem, korzystała wyłącznie z czerpni w ścianie.

I w taki sposób skończyły problemy z wentylacją mechaniczną w jego domu.

NIE PODGRZEWA I NIE CHŁODZI

Warto jednak wrócić jeszcze na chwilę do czasów, kiedy wymiennik był sprawny, bo sprawa jest ważna.

Przez dwa i pół roku jego eksploatacji inwestor zauważył, że w okresach kiedy są silne mrozy lub duże upały efektywność wymiennika gruntowego jest praktycznie żadna. Po prostu mroźne (albo gorące) powietrze bardzo szybko wymraża (albo wygrzewa) grunt wokół rury wymiennika (Rys. 5) i już po krótkim czasie przepływa ono przez niego bez zmieniania swej temperatury. I tak jest czasem całymi tygodniami, dopóki mróz (albo upał) nie odpuści.

Rys. 5 – Zimą podczas silnych mrozów przepływające przez rurę powietrze szybko wychładza grunt wokół niej i z wymiennika gruntowego nie ma żadnego pożytku; podobnie jest latem podczas długotrwałych upałów

Inaczej mówiąc wtedy, kiedy jest najbardziej potrzebny, sprawność wymiennika gruntowego jest właściwie zerowa.

I to jest podstawowa przyczyna, dla której jego budowę należy uznać za chybioną inwestycję! Zwłaszcza, że jego brak nie jest jakąś stratą. Zimą dobra i właściwie dobrana do wielkości domu oraz liczby domowników centrala wentylacyjna świetnie wypełni swoje zadania, a przez odpowiednie jej sterowanie da się gorącym latem obniżyć temperaturę pomieszczeń.

NASZA RADA

Nie robić gruntowego wymiennika ciepła! Przede wszystkim dlatego, że kosztuje sporo, a nie działa wtedy, gdy jest najbardziej potrzebny, czyli w mroźną zimę i upalne lato. Może być też przyczyną dodatkowych wydatków. Najlepiej więc pozostać przy podstawowym wariancie z czerpnią w ścianie i wyrzutnią na dachu (albo w innej ścianie). Także dlatego, że im mniej skomplikowana instalacja, tym lepiej.

WIĘCEJ NA TEN TEMAT:

Gdzie najlepiej zrobić czerpnię i wyrzutnię powietrza do wentylacji mechanicznej?

2
Zobacz także
Fot. Jacek Kadaj

Podstawowe funkcje okien to doświetlenie wnętrz światłem naturalnym oraz umożliwienie domownikom kontaktu wzrokowego ze światem zewnętrznym. Rola okien w poprawnym wentylowaniu domu nie jest już taka jednoznaczna – wszystko zależy bowiem od tego, jaki jest w nim rodzaj wentylacji. Jeśli jest to wentylacja naturalna, hybrydowa lub mechaniczna wywiewna, okna mają ogromne znaczenie dla prawidłowej wymiany powietrza w pomieszczeniach. Gdy jednak dom został wyposażony w wentylację mechaniczną […]

.

W murowanych domach jednorodzinnych elementem nośnym balkonów jest zazwyczaj cienka płyta żelbetowa, wysunięta poza lico elewacji i zamocowana wspornikowo w stropie nad parterem. Takie rozwiązanie nie jest niestety najszczęśliwsze ani pod względem konstrukcyjnym, ani termicznym. Do tego dochodzą jeszcze – zwłaszcza w długich balkonach – problemy z właściwym zamocowaniem balustrady w takiej żelbetowej płycie. W popularnych płytach balkonowych (Fot. 1) pod wpływem obciążenia rozciągana jest ich górna strefa, […]

.

W murowanych domach jednorodzinnych ściany zewnętrzne mają bardzo często budowę dwuwarstwową. Za przeniesienie występujących w budynku obciążeń, odpowiada ich warstwa nośna, wykonana z takich materiałów murowych jak bloczki lub pustaki. Natomiast za ochronę wnętrza domu przed ucieczką ciepła odpowiada – przyklejona do niej od strony zewnętrznej – warstwa izolacji termicznej. Ściany dwuwarstwowe ociepla się najczęściej płytami styropianowymi lub wełny mineralnej i wykańcza od zewnątrz tynkiem […]

.

Światło dzienne ma istotny wpływ na nasze zdrowie, produktywność oraz samopoczucie. W czasach, w których coraz więcej czasu spędzamy w budynkach, potrzeba naturalnego doświetlenia miejsc nabiera szczególnego znaczenia. W każdym domu są bowiem ciemne łazienki, korytarze lub garderoby, w których nie można zainstalować okien, choć światło dzienne korzystnie ożywiłoby ich przestrzeń w sposób, który nie jest możliwy przy użyciu lampy. Nie oznacza to jednak, że musimy rezygnować z naturalnego oświetlenia – dobrym […]

.