Jak poprawić złe oparcie krokwi na murłacie?
19 sierpnia 2020

Solidne podparcie krokwi na murłatach jest podstawą stateczności i nośności drewnianej konstrukcji dachów stromych, w szczególności krokwiowych i krokwiowo-jętkowych. Wybierane przez cieśli sposoby oparcia krokwi raz są lepsze, raz gorsze, ale zetknięcie ich jedynie z krawędzią murłaty nie ma nic wspólnego ze sztuką budowlaną.

Nie sposób ustalić, jak często przytrafiają się cieślom takie błędy. Fakt jednak pozostaje faktem, że się zdarzają… I to nawet firmowym montażystom więźby dachowej wykonanej, z przygotowanych wcześniej w wytwórni, wiązarów prefabrykowanych (Fot. 1).

Fot. 1 – Całą konstrukcję dachu, składającą się z prefabrykowanych wiązarów oparto na krawędziach murłat, bez wykonywania jakichkolwiek nacięć w krokwiach

Użyte do ich produkcji elementy wykonane były z drewna suszonego komorowo, czterostronnie struganego i ze sfazowanymi krawędziami. Zrobione z nich połówki wiązarów łączono w hali montażowej metalowymi płytkami kolczastymi, a w całość – na budowie – za pomocą płytek gwoździowanych.

W porównaniu więc z tradycyjną więźbą, wykonywaną przez cieśli na placu budowy z belek jedynie przetartych w tartaku, ten dach miał mieć konstrukcję z wyższej półki, a jednak wszystko mogło zakończyć się źle…

Więźba została bowiem zmontowana w taki sposób, że wszystkie krokwie oparto jedynie wewnętrznymi płaszczyznami o zewnętrzną krawędź murłaty (Fot. 2)! Nie trzeba znać się na budownictwie, żeby mieć świadomość, że tak oparte krokwie pod wpływem większego obciążenia po prostu by się rozjechały, a cały dach „spoczął” na stropie na parterem. Że tak się nie stało od razu, montażyści zawdzięczali kilku sprzyjającym im okolicznościom.

Przede wszystkim wiązary miały dodatkowe skratowania powyżej jętek (Fot. 3), dzięki czemu krokwie miały sporą sztywność. Ponadto parami ściągały je jętki, choć nie taką rolę powinny one pełnić w dachu. W dodatku wiązary były lekkie, bo zrobiono je z suchego drewna, więc ich niewielki ciężar były jeszcze w stanie przenieść metalowe łączniki, którymi przymocowano krokwie do murłat.

Gdyby więc się nad tym głębiej zastanowić, to należy dojść do wniosku, że taki błąd ze złym oparciem krokwi nie mógł się zdarzyć przy wykonywaniu tradycyjnej więźby, bo tam rozjechałyby się one cieślom, zanim ci przystąpiliby do montażu jętek.

Fot. 2 – Krokwie nie opierają się na murłatach, a jedynie „ślizgają” po ich zewnętrznych krawędziach; cały dach trzyma się jedynie na metalowych łącznikach
Fot. 3 – „Punktowe” oparcie krokwi na murłatach było możliwe tylko dlatego, że usztywniało je skratowanie wiązarów dachowych, zaprojektowane powyżej jętek

PRZYCZYNY BŁĘDU

W projekcie więźby prefabrykowanej wszystko było w porządku: w miejscu oparcia na murłacie krokwie miały mieć podcięcia (Rys. 1), dzięki którym przenosiły obciążenia także częścią swojego przekroju, a nie tylko przez metalowe łączniki.

Nacięć krokwi nie wykonano jednak w wytwórni, wychodząc prawdopodobnie z założenia, że lepiej to zrobić na placu budowy, po sprawdzeniu, czy murłaty zostały przykręcone do ścian kolankowych rzeczywiście w miejscach przewidzianych w projekcie domu. Po przyjeździe na budowę montażyści o tym zapomnieli i zaczęli wykonywać dach bez nacinania krokwi. Możliwe też, że nikt im o tym nie powiedział, ale nie da się ukryć, że gdyby nawet nie byli cieślami z prawdziwego zdarzenia, nie powinni do takiego błędu dopuścić.

Rys. 1 – W projekcie prefabrykowanej więźby dachowej były przewidziane nacięcia w miejscu ich oparcia na murłatach; nie wykonano ich jednak w wytwórni, by zrobić je na budowie, po zmierzeniu rzeczywistego rozstawu murłat – tak się jednak nie stało

SPOSÓB WZMOCNIENIA

Na szczęście to fatalne oparcie krokwi na murłatach zostało dość wcześnie zauważone i przed przystąpieniem do wykonywania sztywnego poszycia dachu z płyt wiórowych, wzmocniono je za pomocą klinów, zrobionych z przyciętych końcówek krokwi (Rys. 2). Kliny te połączono z krokwiami za pomocą długich gwoździ (po wcześniejszym nawierceniu otworów, by nie dopuścić do rozłupania krokwi, które miały zaledwie 5 cm szerokości) oraz dwóch płaskich blaszanych łączników gwoździowanych.

Jak się później okazało zastosowane wzmocnienie nie było nowym pomysłem. W poradnikach budowlanych z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego wieku, przeznaczonych dla rzemieślników i inwestorów wiejskich, znaleźć można podobne rozwiązanie (Rys. 3). Proponuje się w nich opieranie krokwi na murłatach i płatwiach bez wykonywania nacięć, a zamiast tego przybijanie do nich gwoździami odpowiednio przyciętych kawałków łat.

Rys. 2 – Wzmocnienie oparcia krokwi wykonano przy pomocy klinów, zrobionych z odciętych końcówek krokwi; każdy klin połączono z krokwią długim gwoździem i przybitymi z obu stron metalowymi łącznikami
Rys. 3 – W dawnych poradnikach budowlanych dla wiejskich cieśli proponuje się opieranie krokwi na murłatach i płatwiach za pomocą odpowiednio przyciętych łat, przybitych do nich gwoździami

NASZA RADA

Poprawne oparcie krokwi na murłatach ma dla konstrukcji dachu ogromne znaczenie. Być może opisane tu niefortunne rozwiązanie nie zdarzy się już więcej na żadnej budowie. Nie zaszkodzi jednak sprawdzić, czy na naszej budowie poprawnie zostały oparte krokwie na murłatach, zanim dekarze przystąpią do krycia dachu, zwłaszcza ciężką dachówką betonową lub ceramiczną.

Zobacz także
Fot. Vaillant
Wszystkie urządzenia grzewcze trzeba okresowo serwisować. Dotyczy to oczywiście także powietrznych pomp ciepła....
Drzwi zewnętrzne pełnią kilka ważnych funkcji. Nie tylko zabezpieczają dom przed włamaniem, lecz także chronią...
Większość osób budujących dom nawet nie bierze pod uwagę tego, że niektóre z tradycyjnych okien mogą...
Gdy na parterze domu zaprojektowano duże, sięgające od podłogi do sufitu okna, to w otworach na nie...