Jak naprawić pękniętą ścianę szczytową?
11 sierpnia 2020

Ten dom miał od początku pecha. Najpierw miał być drewniany, ale zanim przystąpiono do prac wykończeniowych, jego konstrukcja zdążyła spleśnieć. Rozebrano ją więc i na tych samych fundamentach postawiono jednowarstwowe ściany z betonu komórkowego, a na nich oparto żelbetowy strop gęstożebrowy. Ze starego domu pozostały jedynie ceglany komin do kominka i ściany garażu z pustaków ceramicznych.

Inwestorzy mieli nadzieję, że to już koniec ich budowlanych kłopotów. Tymczasem mniej więcej w dwa lata po zamieszkaniu w nowym domu na elewacji ściany szczytowej, wzdłuż wspomnianego wcześniej komina pojawiły się rysy (Fot. 1). Najpierw były niewielkie, ale po kolejnej zimie wyraźnie się zwiększyły.

Gdy rysują się ściany, przyczyny zwykle szuka się w nierównomiernym osiadaniu domu, czyli w źle zaprojektowanych fundamentach. Tu było to o tyle prawdopodobne, że murowany dom został wybudowany na fundamentach, na których miał stać, znacznie od niego lżejszy, budynek drewniany. Jednak obserwacja ściany szczytowej (Fot. 2) wykluczyła ten powód; pęknięcia na całej wysokości domu miały bowiem mniej więcej taką samą szerokość rozwarcia i kończyły się w pobliżu cokołu.

Fot. 1 – Po drugiej zimie od zamieszkania inwestorzy zauważyli w środkowej części ściany szczytowej niepokojące rysy i pęknięcia
Fot. 2 – Pęknięcia ściany zaczynały się od cokołu, a on sam nie był nigdzie nawet zarysowany

Przyczyną uszkodzeń ściany okazał się komin do kominka, który pozostał po rozbiórce domu drewnianego, a dokładniej przerwanie z jego powodu ciągłości obwodowego wieńca stropu nad parterem, który jak obręcz powinien opasywać cały dom. Ponieważ podczas wykonywania stropu komin znalazł się dokładnie na osi wieńca, wykonawca – zamiast pomyśleć o zrobieniu w tym miejscu jakiegoś żelbetowego by-passa – po prostu na szerokości komina wieniec przerwał.

Ponieważ, jak wiadomo, komin podczas palenia w kominku silnie się rozgrzewa (a więc i rozszerza), nic zatem dziwnego, że doprowadził do pękania cienkiej ścianki z betonu komórkowego, którą był od zewnątrz obmurowany (oraz tynku na niej). Zwłaszcza podczas drugiej – po wprowadzeniu się do domu – zimy, zdecydowanie mroźniejszej od pierwszej, właściciele bardzo dużo palili w kominku, ogrzewając nim cały dom. I to właśnie po niej zauważyli pęknięcia na ścianie szczytowej, które tak bardzo ich zaniepokoiły…

Cała sprawa, wbrew pozorom, nie wyglądałaby groźnie (w końcu strop nad parterem wciąż spinał ze sobą dwie podłużne ściany domu), gdy nie to, że rysy pojawiły się także od środka (Fot. 3-6).

Fot. 3 – Wewnątrz domu rysy zaczynały się od lewego narożnika pokoju dziennego…
Fot. 4 – … i biegły równolegle pod sufitem aż do komina,…
Fot. 5 – … by pojawić się po drugiej jego stronie (czasem także jako ukośne)…
Fot. 6 – … i zakończyć się przy prawym narożniku domu

Przebiegały one równolegle tuż pod sufitem, co świadczyło, że ściany i strop przemieszczają się względem siebie. Poziome pęknięcia widać też było od zewnątrz na elewacji ściany szczytowej (Fot. 7).

Fot. 7 – Poziome rysy na wysokości stropu widoczne były także na elewacji
Rys. 1 – Uszkodzoną ścianę szczytową postanowiono zabezpieczyć za pomocą stalowego ściągu ze śrubą rzymską, zamocowanego w dwóch ceownikach, przykręconych kołkami rozporowymi do żelbetowych wieńców dachowych

NAPRAWA

W tej sytuacji trzeba było jakoś spiąć ze sobą obie części ściany szczytowej, niefortunnie przedzielonej kominem.

Zdecydowano się na wykonanie ściągu z dwóch prętów stalowych o średnicy 20 mm (Rys. 1). Miały one gwintowane końce, które były zamocowane za pomocą podwójnych nakrętek w ceownikach stalowych, przykręconych do podłużnych wieńców dachowych oraz połączone w środku za pomocą śruby rzymskiej, która umożliwiała regulację ich naciągu.

Niestety taki ściąg ma jedną wadę – w stali, z której go wykonano występuje zjawisko relaksacji, czyli mówiąc najprościej siła naciągu spada po pewnym czasie. Dlatego co pewien czas, na przykład co pół roku, trzeba ściąg dociągnąć, oczywiście z wyczuciem, by nie zniszczyć gwintu nakrętek, prętów lub śruby rzymskiej.

Ze względów estetycznych ściąg osłonięto długą deską (Rys. 2), sięgającą obu połaci dachu. Oczywiście jest ona zdejmowana, by można było dostać się do śruby rzymskiej, w celu regulacji siły w ściągu.

Rysy i pęknięcia na ścianie szczytowej zostały zaszpachlowane, a cała ściana odmalowana. Pierwszy rok po naprawie pokazał, że ściąg spełnił swoją rolę.

Rys. 2 – Deska maskująca ściąg wygląda, jakby była od zawsze elementem elewacji domu

Uwaga! Zarysowania ścian mogą mieć bardzo różne przyczyny. Nie ma też jednego uniwersalnego sposobu ich naprawiania. Dlatego zawsze warto – choćby tylko dla własnego spokoju – skorzystać z pomocy doświadczonego konstruktora, który po obejrzeniu rys i pęknięć, oceni stopień zagrożenia dla mieszkańców i budynku oraz zaproponuje – jeśli to będzie oczywiście konieczne – najlepszy sposób naprawy uszkodzeń.

Jeśli masz podobny problem – ZAPYTAJ NASZEGO EKSPERTA!

Zobacz także
Drzwi zewnętrzne pełnią kilka ważnych funkcji. Nie tylko zabezpieczają dom przed włamaniem, lecz także chronią...
Większość osób budujących dom nawet nie bierze pod uwagę tego, że niektóre z tradycyjnych okien mogą...
Gdy na parterze domu zaprojektowano duże, sięgające od podłogi do sufitu okna, to w otworach na nie...
Płaska dachówka stała się symptomem nowoczesnego budownictwa, charakteryzującego się prostą formą, dużymi...