Trudno znaleźć uzasadnienie, dlaczego w niektórych domach jednorodzinnych nad kominkiem w salonie znajduje się kratka, czyli wlot do przewodu wywiewnego wentylacji naturalnej (grawitacyjnej). Prawdopodobnie ich projektanci zastosowali tu wymaganie obowiązujące dla kotłowni, nie biorąc pod uwagę, że obecność kratki w takim miejscu bywa czasem po prostu niezgodna z prawem budowlanym. Dotyczy to domów, które wyposażone są w wentylację nawiewno-wywiewną z odzyskiem ciepła, ponieważ przepisy zabraniają jednoczesnego stosowania w nich dwóch rodzajów wentylacji – mechanicznej i naturalnej.
Wpływ na nieuzasadnioną merytorycznie obecność dodatkowej kratki wentylacyjnej nad kominkiem ma zapewne to, że za poprawne zaprojektowanie w domu wentylacji naturalnej prawo budowlane nie czyni odpowiedzialnym konkretnego specjalisty, tak jak to ma miejsce na przykład w odniesieniu do instalacji elektrycznej lub grzewczej. Zdarza się również, że przyczyniają się do tego także niektórzy kominiarze, którzy już na wstępie zapowiadają inwestorowi, że nie dokonają wpisu do dziennika budowy, jeśli nad kominkiem nie będzie kratki wentylacyjnej. Tymczasem kratka nad kominkiem może sprawiać domownikom wiele problemów.
Kominek dymi
Najdotkliwiej skutki obecności kratki wentylacyjnej nad kominkiem odczuwają ci mieszkańcy, którzy mają w domu kominek z otwartym paleniskiem lub z wkładem kominkowym, który powietrze do spalania pobiera bezpośrednio z pomieszczenia, w którym został zamontowany.
W takiej właśnie sytuacji znalazł się na przykład właściciel pewnego domu, który nie mógł sobie poradzić z dymiącym kominkiem. Gdy w nim palił, w salonie wyraźnie czuć było zapach dymu, mimo że przeszklone drzwiczki wkładu kominkowego starał się zawsze dokładnie domykać. Podejrzewał, że przyczyną tego mógł być uszczelniający je azbestowy sznur, więc wymienił go na nowy, ale sytuacja się nie zmieniła.
Nie było w tym nic dziwnego, ponieważ to nie kominek był bezpośrednim sprawcą dymu w salonie (choć byłoby nadużyciem powiedzieć, że wcale nie miał w tym swojego udziału). Głównym winowajcą była kratka nad nim, czyli wlot do przewodu wentylacyjnego, usytuowanego obok komina dymowego.
Ponieważ w tym domu wkład kominkowy niezbędne do spalania drewna powietrze pobierał bezpośrednio z salonu, dlatego szybko wywoływał w nim podciśnienie. Powodowało ono zasysanie powietrza z zewnątrz, a że z powodu zimna okna były zamknięte, a wspomniany przewód wentylacyjny – blisko kominka, więc to przez niego było ono zaciągane do salonu. Zważywszy, że nad dachem wlot do tego przewodu znajdował się tuż obok komina dymowego, było naturalnym, że wydostający się z niego dym był zasysany do wnętrza salonu. Stąd po rozpaleniu w kominku pojawiał się w nim jego zapach…
Nie zmienia to faktu, że gdyby nad kominkiem nie było kratki wentylacyjnej, to dym i tak mógłby pojawić się w tym domu, tyle że nie w salonie i w mniejszej ilości. Zapewne też trudniej byłoby wtedy ustalić przyczynę takiego stanu. Powietrze do spalania byłoby bowiem wtedy zaciągane przez inny, krótszy przewód wentylacyjny (na przykład znajdujący się w łazience na piętrze), a im dalej byłby on położony od wylotu kominkowego komina, tym mniej dymu by do niego doleciało i zostało zassane do domu.
Tak czy inaczej – po rozpaleniu w kominku – działanie wentylacji w domu zostałoby zakłócone, a wszystko dlatego, że kominek pobierał powietrze do spalania z pomieszczenia, w którym był zainstalowany, a nie było mu ono dostarczane przewodem z zewnątrz domu wprost do komory spalania.
Inne skutki obecności kratki nad kominkiem
Jeśli powietrze do spalania jest dostarczane do kominka bezpośrednio z zewnątrz (Fot. 1 i 2), to oczywiście podczas palenia nie wytwarza on podciśnienia w salonie. Nie znaczy to jednak, że domownicy nigdy nie poczuliby w nim zapachu dymu. Mogłoby się bowiem zdarzyć, że w przewodzie wentylacyjnym, do którego wlot znajduje się nad kominkiem, z różnych przyczyn powstanie odwrotny ciąg i wtedy dym z komina będzie również zaciągany do salonu. Tyle że sam kominek nie będzie wówczas niczemu winny…
Trzeba zdawać sobie sprawę także z tego, że usytuowany w środku domu przewód wentylacyjny, ciągnący się od parteru, przez poddasze i strych, aż ponad kalenicę, może sprawiać kłopoty nawet wtedy, gdy w nim samym nie ma odwrotnego ciągu, a w kominku się nie pali (Fot. 3).
Wystarczy, że oprócz niego, na przykład w połączonej z salonem otwartej kuchni, jest drugi, znacznie krótszy przewód wentylacyjny. Zimą silniejszy ciąg w dłuższym przewodzie sprawi, że ten krótszy przegra z nim „walkę” i zacznie się zachowywać jak nawiewnik, dmuchając mroźnym powietrzem na stojących w jego pobliżu domowników.
Zobacz: Dlaczego czasem wieje z kratek wentylacyjnych?
Nie znaczy to jednak, że jeśli kratka nad kominkiem już jest, to powinno się ją zlikwidować, ponieważ w domu z wentylacją naturalną im więcej jest kanałów wywiewnych, tym lepiej. Trzeba jedynie zadbać o to, by do wszystkich pomieszczeń zawsze napływała odpowiednio duża ilość świeżego powietrza przez nawiewniki okienne lub ścienne, a na kratkach, czyli wlotach do przewodów wywiewnych, znajdowały się ruchome osłony, które umożliwiają regulację ilości przepływającego przez nie powietrza.
Zobacz: Jakie powinny być regulowane kratki wentylacyjne?
Dom z wentylacją mechaniczną
Wydawać by się mogło, że problemów z obecnością kominkowej kratki nie mają jedynie ci, którzy w swoim domu zdecydowali się na wentylację mechaniczną nawiewno-wywiewną z rekuperacją. Ta bowiem jest na tyle skomplikowana, że za jej rozplanowanie w budynku odpowiedzialność musi wziąć specjalista. Najczęściej jest nim autoryzowany instalator, związany z firmą dostarczającą centralę wentylacyjną i inne niezbędne do jej działania akcesoria.
Nawet jednak wtedy obecność kratki nad kominkiem nadal jest problemem. Rozporządzenie o warunkach, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie (§ 148. 2) zabrania bowiem łączenia w jednym pomieszczeniu wentylacji naturalnej z mechaniczną. Nie zmienia to faktu, że wciąż buduje się domy, w których wykonano wentylację mechaniczną nawiewno-wywiewną z odzyskiem ciepła (Fot. 4), a nad kominkiem jest kratka wentylacyjna.
Zobacz: Czy kratka wentylacyjna nad kominkiem może być zamykana?
Należy mieć jedynie nadzieję, że gdy przyjdzie do uruchamiania wentylacji mechanicznej, kratkę tę zauważy instalator i każe ją zlikwidować. Taki dodatkowy i najczęściej długi przewód, rodem z wentylacji naturalnej, zakłócać będzie bowiem zaprogramowaną pracę całej mechanicznej instalacji wentylacyjnej. I to nie tylko zimą, kiedy to ciąg w takim przewodzie, z powodu znacznej różnicy temperatury w domu i na zewnątrz, jest bardzo duży, ale także w innych porach roku…
Rada, którą warto wziąć pod uwagę
Warto zdawać sobie sprawę, że wkład kominkowy nie potrzebuje, by była nad nim kratka wentylacyjna (Fot. 5). Natomiast w interesie domowników ważne jest, żeby miał on zamkniętą komorę spalania, a powietrze do niej było zawsze dostarczane przewodem bezpośrednio z zewnątrz. Najważniejsze jednak, żeby w całym domu była sprawna wentylacja. Dotyczy to szczególnie wentylacji naturalnej (grawitacyjnej). Ma ona zimą wprawdzie dobre warunki do działania, ale może być ono łatwo zakłócone przez mieszkańców przez uszczelnianie okien i nawiewników lub zatykanie kratek wentylacyjnych.








