Dlaczego kuchni i łazienki nie da się „obsłużyć” jednym kanałem wywiewnym?
20 kwietnia 2021

Nie tylko u kupujących dom lub mieszkanie kwestia działania w nich wentylacji nie budzi zwykle większego zainteresowania. Chyba że podczas ich oglądania zostaną „zaatakowani” przez nieprzyjemne zapachy. Jednak i wtedy – jeśli wszystko inne im pasuje – są skłonni tego nie zauważyć lub dać się przekonać sprzedającym, że jest to sytuacja wyjątkowa.

Tak właśnie zapewne stało się podczas zakupu pewnego mieszkania na parterze trzypiętrowego budynku, wybudowanego z „wielkiej płyty” kilkadziesiąt lat temu. Nowi właściciele sami przyznają, że nawet podczas generalnego remontu mieszkania, który przeprowadzili zaraz po wprowadzeniu się do niego, niespecjalnie zajmowali się jego wentylacją.

Zauważyli jedynie, że w łazience nie ma wlotu do kanału wywiewnego, a znajdująca się w niej kratka wentylacyjna jest podłączona do przewodu, do którego wlot znajduje się w kuchni (Fot. 1). Oprócz łazienki, kanał ten „obsługiwał” także kuchnię, dzięki osłonięciu go specjalną kratką. Jest ona polecana do podłączenia okapu kuchennego do pojedynczego kanału wentylacyjnego, choć jest to rozwiązanie nieskuteczne (zobacz: Kiedy okap w kuchni zakłóca działanie wentylacji?).

Także w takim zastosowaniu trudno jest liczyć, że przez osłonięty taką kratką wlot do pojedynczego kanału wywiewnego w jednakowym stopniu będzie usuwane powietrze z kuchni i łazienki. Powietrze będzie bowiem przede wszystkim zasysane z kuchni, a nie – z powodu dodatkowych oporów w poziomej rurze przyłączeniowej (Fot. 2) – z łazienki.

Fot. archiwum Czytelnika
Fot. 1 – Do znajdującego się w kuchni przewodu wentylacyjnego podłączona też była kratka wentylacyjna w łazience

Fot. archiwum Czytelnika
Fot. 2 – Rura łącząca kratkę w łazience z kratką w kuchni „ukryta” była w zabudowanym szachcie instalacyjnym

Prawdopodobnie nowi właściciele mieszkania mieli tego świadomość, ponieważ na kratce w łazience zamontowali elektryczny wentylatorek (Fot. 3). Po włączeniu usuwa on oczywiście powietrze z łazienki – problem jedynie w tym, że tłoczy go do… kuchni. Jest to po prostu dla niego łatwiejsze niż usuwanie zużytego powietrza ponad dach przewodem wentylacyjnym o długości co najmniej 10 metrów.

Być może więc nadal nie zwracaliby specjalnej uwagi na wentylację mieszkania, ograniczając się do okresowego rozszczelniania i otwierania okien, gdyby nie wymienili dotychczasowego okapu kuchennego, na silniejszy model (Fot. 4). Podobnie jak poprzedni, był on podłączony do kanału spalinowego, który dawno temu „obsługiwał” podgrzewający wodę piecyk gazowy, zanim po modernizacji instalacja wodna w budynku nie została podłączona do sieci ciepłowniczej.

Fot. archiwum Czytelnika
Fot. 3 – W celu okresowego zwiększenia wymiany powietrza w łazience na kratce zamontowano wentylatorek elektryczny

Fot. archiwum Czytelnika
Fot. 4 – Po włączeniu nowego okapu wyczuwalny był napływ powietrza przez kratkę, który ustawał dopiero po uchyleniu okna

Po uruchomieniu nowego okapu, trzy razy silniejszego niż poprzedni, przez wlot do kanału wywiewnego w kuchni zaczęło do mieszkania napływać powietrze, co oznaczało, że ciąg w nim został odwrócony. Wprawdzie po uchyleniu okna, nawiew przez kuchenną kratkę ustawał, ale całe to „okapowe” zawirowanie skłoniło właścicieli do tego, by przyjrzeć się bliżej działaniu wentylacji w ich mieszkaniu.

ŁAZIENKA BEZ KANAŁU WYWIEWNEGO

Nie ma co ukrywać, że największe znaczenie dla problemów ze skuteczną wymianą powietrza w tym mieszkaniu ma brak kanału wywiewnego w łazience. Fakt ten jest tym bardziej zastanawiający, że kiedyś była z niej wydzielona, dostępna z korytarza, oddzielna toaleta, która też powinna mieć swoją kratkę wentylacyjną.

Wymagania budowlane w zakresie wentylacji domów i mieszkań zmieniały się wprawdzie w Polsce od zakończenia drugiej wojny światowej i w przeważającej mierze podyktowane były różnego rodzaju oszczędnościami. Nigdy jednak – jak się wydaje – nie były aż tak minimalistyczne, by można było oddać do użytkowania kilkupokojowe mieszkanie, w którym jest tylko jeden kanał wywiewny w kuchni lub łazience. I to w dodatku w mieszkaniu, w którym woda była podgrzewana za pomocą przepływowego piecyka gazowego.

Dlatego w pierwszej kolejności właściciele mieszkania (sami lub z pomocą fachowca) powinni sprawdzić, czy w zabudowanym szachcie instalacyjnym w łazience nie znajduje się przynależny jej – a z jakichś powodów ukryty – przewód wentylacyjny. Jego „odnalezienie” z pewnością poprawiłoby wymianę powietrza w mieszkaniu – przynajmniej w stopniu, w jakim jest to możliwe, przy poprawnie działającej wentylacji naturalnej, nazywanej grawitacyjną.

WENTYLACJA ŁAZIENKI W DOMU Z LAT 50-TYCH

Przykładem tego, jak powinna wyglądać skuteczna wentylacja łazienki z oddzielną toaletą, może być mieszkanie, znajdujące się w budynku zbudowanym we wczesnych latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku, czyli jeszcze wtedy, gdy w zakresie wentylacji obowiązywały przepisy przedwojenne.

Oczywiście zarówno łazienka (Fot. 5), jak i przyległa do niej oddzielna toaleta, miały swoje własne kratki wentylacyjne (Fot. 6), przez które było usuwane na zewnątrz zużyte powietrze. Dopływ świeżego powietrza – zarówno do łazienki, jaki i toalety – zapewniały otwory, znajdujące się w dolnej części prowadzących do nich drzwi.

Fot. 5 – W łazience były nie tylko kratka wentylacyjna i wlot do kanału spalinowego, ale i doświetlające okno w ścianie od strony kuchni

Fot. 6 – W przylegającej do łazienki toalecie oprócz kratki wentylacyjnej był też osłonięty kratkami otwór w ich wspólnej ścianie

W ścianie między łazienką i toaletą znajdował się dodatkowy otwór, osłonięty z obu stron kratkami (Fot. 7). Jego zadaniem nie było jednak wyrównywanie warunków wentylacyjnych w obu pomieszczeniach, lecz raczej dostarczanie dodatkowego powietrza z toalety w momentach, gdy podgrzewający wodę piecyk łazienkowy potrzebował dużych ilości tlenu. Przy niepełnym spalaniu mógłby w łazience pojawić się czad, czyli tlenek węgla, będący dla domowników śmiertelnym zagrożeniem.

Na marginesie, warto dodać, że zgodnie z obowiązującymi wówczas przedwojennymi przepisami budowlanymi, nie tylko w kuchnia, łazienka i toaleta, ale także każde z pomieszczeń, w którym mogą przebywać ludzie, powinny mieć swój kanał wentylacyjny, wyprowadzony ponad dach. Dotyczyło to oczywiście również – a może przede wszystkim – wszystkich pokoi mieszkalnych (Fot. 8).

Fot. 7 – Otwór w ścianie oddzielającej łazienkę od toalety, osłonięty z obu stron kratkami, zapewniał dodatkowy dopływ powietrza do piecyka kąpielowego

Fot. 8 – Kiedyś przepisy budowlane wymagały, żeby kratki wentylacyjne były także we wszystkich pokojach, a nie tylko w kuchni, łazience czy toalecie

WARIANT AWARYJNY (ALE SKUTECZNY)

Wróćmy jednak jeszcze do mieszkania z ułomną wentylacją. Jeśli nie udałoby się znaleźć wlotu do kanału wywiewnego, który „obsługiwałby” łazienkę, to warto sięgnąć po rozwiązanie, które zdecydowanie poprawiłoby wymianę powietrza w mieszkaniu.

W pierwszej kolejności należałoby zrezygnować z okapu kuchennego, pracującego w trybie wyciągu i odłączyć go od przewodu spalinowego. Okap ten powinien zostać zastąpiony wyposażonym w filtr węglowy modelem, który służył będzie jako pochłaniacz zapachów.

Zwolniony przewód spalinowy, którego podłączony był okap, powinien zostać osłonięty kratką i służyć teraz jako kuchenny kanał wywiewny. Warto też na końcu tego przewodu zamontować nasadę kominową, by uniknąć odwracania w nim ciągu przez niekorzystnie wiejący wiatr.

Natomiast znajdujący się w kuchni przewód wywiewny, który dotąd miał „obsługiwać” oprócz niej, także łazienkę, powinien być dedykowany jedynie tej ostatniej. By tak było, należy szczelnym przewodem połączyć wlot do niego z łazienkową kratką, na której zamontowany jest wentylatorek elektryczny, który w pewnym stopniu będzie wspomagał usuwanie zużytego powietrza z łazienki.

Takie rozwiązanie powinno zdecydowanie poprawić wymianę powietrza w mieszkaniu, ponieważ znajduje się ono na parterze. „Obsługują” go zatem przewody wentylacyjne o dużej długości, co jest gwarancją, że ciąg w nich będzie wystarczająco silny nawet podczas mniej sprzyjających warunków pogodowych. Oczywiście pod warunkiem, że w oknach zostaną zamontowane nawiewniki lub domownicy będą pamiętać o odpowiednim rozszczelnianiu okien, dostosowanym do temperatury na zewnątrz domu.

Zobacz także
Fot. SOKÓŁKA OKNA I DRZWI
Profile z drewna najefektowniej prezentują się w jego naturalnej, uformowanej przez przyrodę postaci. To...
Wiele osób pragnie wyposażyć swoją łazienkę w takie sprzęty, by pomieszczenie to było nie tylko praktyczne, ale...
Urządzasz właśnie mieszkanie i nie wiesz, jaką szafę do przedpokoju wybrać? W takim razie poniższe...
Budowa domu to jedno z najważniejszych wydarzeń w życiu człowieka. Dlatego warto zadbać o to, aby...